Przejdź do treści

restauracja

Góra Stołowa – 8 sierpnia 2008

Od kilku dni (po dłuższej przerwie) działa już kolejka linowa, która można wjechać na szczyt. Żądni pieszych wypraw postanowiliśmy na nią jednak wejść. Podejście trwa ok. 2 godzin i jest dość ostre. Trochę przypomina wchodzenie na Kasprowy Wierch w naszych Tatrach. Podobna jest też na górze restauracyjka, w której można się na chwilę zatrzymać.

Przylądek Igielny – 7 sierpnia 2008

Przylądek Igielny dodatkowo jest uznawany za umowną granicę oceanów: Indyjskiego i Atlantyckiego. Czasami za koniec Afryki i granicę oceanów uważany jest Przylądek Dobrej Nadziei, do którego dotrzemy jutro. Do chwili zadumy lepiej wybrać Przylądek Igielny. Mniej tu turystów i mniejsze dzięki temu zamieszanie. Tylko wieje trochę bardziej. Jak na kraniec kontynentu zresztą przystało.

Park Krugera – 28 lipca 2008

W Parku Krugera rozlokowaliśmy się w dwuosobowych domkach. Po ścieżkach między
nimi chodziły zwierzęta: małpy, perliczki, antylopy  i pewnie wiele
innych, których nie widzieliśmy. Na szczęście nie widzieliśmy też tych,
o których opowiadał nasz przewodnik: o lamparcie, który zszedł do parku
po drzewie (park ogrodzony jest ogrodzeniem pod prądem) i wyciągnął z
niego studenta, o czarnej  mambie, z którą spotkania nikt nie
opowiedział, bo nikt nie przeżył i parę innych, mniej mrożących krew w
żyłach.

Jeppe High School for Boys i Gold Reef City – 26 lipca 2008

Po szkole oprowadzał nas jej wicedyrektor – Michael Gill. Przy  okazji jest też księdzem…  Był ujęty tym, że ktoś 10 tys. km od południowej Afryki pamięta o ich absolwencie. Nie tylko pamięta, ale i uznaje za swój wzór. Był generalnie dla nas bardzo miły. Albo właśnie z powyższego powodu, albo taki po prostu jest z natury.